Szkoła - nauka, porady, problemy
Re: . to juz koniec .
Autor:
leyraa
11.03.10, 20:21
zarchiwizowany
Nie jestem autorką poniższego tekstu, gdy sama chciałam zapomnieć o chłopaku:
Pierwsza, najważniejsza rzecz. TO PRZEJDZIE. Wiem, że teraz sobie tego nie
wyobrażasz. Nie myślisz o niczym innym. Ale uwierz mi - z biegiem czasu to
przejdzie. Może trwać tygodnie, miesiące, może i półtora roku (tak, to było
długie półtora roku
). Ale przecież wszystko można znieść, jeżeli się wie, że
kiedyś to po prostu przejdzie - będziesz znowu szczęśliwy, będziesz potrafił się
cieszyć życiem i powoli, ale NA PEWNO dojrzejesz do tego, żeby znowu pokochać.
Czas, czas, czas - czas wszystko wyleczy. Nie będzie łatwo, to nie przejdzie
szybko, ale chyba najważniejsze, że to minie. Trzeba się tylko trzymać.
Przyjaciółki. One mogą bardzo Ci pomóc.
IMPREZA: Wystarczy, że zaprosisz je do siebie, włączysz dobrą muzykę, przekąski,
może jakieś karaoke i możecie się bawić na całego. Działa w 100%! UWAGA: nie
rozmawiaj z nimi o chłopakach, poproś je, żeby w ogóle nie zaczynały tego tematu.
- SPACER: Na pewno bardzo dobra kumpelka zgodzi się na spacer. Najlepiej idźcie
gdzieś na pole. Do lasu. Wyszalejcie się.
- ZAKUPY: No, możesz nawet wykupić całą galerię
hehe. Zakupy z przyjaciółką
bardzo dobrze Ci zrobią. Migiem przestaniesz myśleć wśród tych cudeniek o gościu
przez którego cierpisz.
- SESJA ZDJĘCIOWA: Weź zaciągnij kumpelkę, złap za aparat i idźcie gdzieś daleko
porobić sobie zdjęcia. Róbcie śmieszne, dziwne miny, potem przy przeglądaniu
będziecie miały ubaw.
- AKTYWNY CZAS: Fajnie też jest sobie pojeździć na rowerku, rolkach i spędzić
jakoś aktywnie czas. Na basenie, pobiegać, zmęczyć się
UWAGA! Nie siedźcie same w pokoju, nie słuchajcie spokojnej, wolnej, cichej
muzyki. Nie rysujcie na kartce serduszek, nie piszcie jego imienia i
najważniejsze nie myślcie, że kiedyś tam będziecie razem albo, jaką jesteście
szczęśliwą parą - będzie tylko gorzej.
Wypisz na kartce wszystkie jego wady a potem czytaj je codzinnie i bedziesz sie
zastanawiac dlaczego ja go kochałam
Pozbądź się wszystkich rzeczy, które tobie przypominają tą osobę. gdy ją widzisz
to wmawiaj sobie że on jest brzydki, debil, świnia itp. staraj się go ignorować
myśl o nim źle to na pewno ci przejdzie.
Możesz też zająć się jakimś nowym sportem lub rzeczą którą możesz się uczyć
godzinami w ten sposób też szybko zapomnisz...
Co zrobić, żeby było łatwiej? Jeżeli chcesz naprawdę przez to przejść, to
podstawowa zasada - zero kontaktów z ukochaną osobą - żadnych układów, typu:
"ok., nie jesteśmy razem, ale się przyjaźnimy, więc się spotykamy raz na jakiś
czas, dzwonimy do siebie, no bo przecież można to wszystko kulturalnie załatwić
i nie tracić ze sobą kontaktu". Jasne, można. Ale zacznijcie się kulturalnie ze
sobą kontaktować po dwóch latach, dobra? Wiem, to jest cholernie trudne, ale
uwierz, że nie ma innej rady. Czasami jest tak, że chcąc nie chcąc, spotykasz tę
osobę - ok., wtedy jest trudniej - ale pamiętaj, musisz ją po prostu wyrzucić ze
swojego życia - każde spotkanie, rozmowa z tą osobą, spojrzenie jej znowu w
oczy, zaczyna sprawę od początku. Po spotkaniu przygotuj się na powrót do domu,
zaciskanie pięści z niemocy, płacz i... wszystko od początku.
Kolejna rzecz - nie zamykaj się w pokoju - nie rozpamiętuj, nie wspominaj.
Rozmawiaj z rodzicami (jeżeli potrafią zrozumieć), przyjaciółmi. Nie chowaj
wszystkiego w sobie, tylko się wygadaj. Nie jeden raz, bo taką potrzebę będziesz
miał ileś razy. Wierzysz w Boga? Chodź do kościoła - módl się, rozmawiaj z
Bogiem - wchodząc do kościoła można zostawić za sobą wiele trosk, to inny świat
- odetchniesz trochę i nabierzesz sił na kolejne dni. W każdym razie - dziel się
z najbliższymi swoimi troskami - rozmowa, wyżalenie się, czasem wypłakanie -
pomagają.
No właśnie - płacz. Zbiera ci się? Ale Ty jesteś twardziel, macho i taki tam? W
sumie nawet zapomniałeś płakać? Na to nie ma mocnych - płacz, zobaczysz, ze Ci ulży.
Czas. Generalna zasada (może słowo "zasada" średnio tu pasuje, bo tego
wszystkiego nie da się określić naukowo), brzmi: MASZ NIE MIEĆ WOLNEGO CZASU, a
więc i siły na rozpamiętywanie. Musisz znaleźć sobie coś, jakieś zajęcie, hobby,
pasję, dzięki której będziesz mógł częściowo zapomnieć. Załóż sobie jakiś cel i
dąż do niego za wszelką cenę. Uprawiaj intensywnie sport - zobaczysz, jak po
dobrym, półtoragodzinnym treningu nie ma siły na myślenie i zamartwianie się.
Chodź do kina, udzielaj się, poświęć się jakimś zainteresowaniom. To Ci pomoże w
dwojaki sposób - po pierwsze, nie będziesz miał czasu myśleć o miłości, po
drugie, nie będziesz wpadał w depresję, sam się przekonasz, ze Cię stać na
sprostanie wyzwaniom, że jesteś coś wart...
Dobre uczynki. Wiesz, jak to pomaga? To się trochę wiąże z poprzednim punktem -
chodzi o to, żebyś miała poczucie, ze jesteś potrzebny na tym świecie, że możesz
pomagać innym, że się przydajesz, że ktoś jest Ci wdzięczny... Autor niniejszego
tekstu w dzień, kiedy dowiedział się, że dziewczyna, z którą chciał się
zaręczać, właśnie mu "podziękowała", szedł po nocy w parku, wypłakując się
przyjacielowi. Nagle dał się słyszeć krzyk jakiejś kobiety i uciekającego
człowieka z torebką przerażonej dziewczyny. Nasz autor (czarny pasek w sztukach
walki), zanim zdążył pomyśleć, dogonił gościa i po paru sekundach gość leżał
grzecznie na asfalcie (no trochę jęczał) i czekał na policję. Jak zobaczyłem w
świetle dziennym na rozprawie sądowej tego gostka, o 10 cm wyższego, o 20 kg
cięższego, to nie wiem, czy tak bym jeszcze raz... Ale co robi niespełniona
miłość i potrzeba... zrobienia dobrego uczynku?
A podziękowania tej kobiety
naprawdę pozwoliły poczuć, że będąc samemu nieszczęśliwym, można pomóc innym. I
choćby po to warto żyć, starać się i coś robić.
Fale. Jednego dnia czujesz, że jest już całkiem ok. - jakoś to przechodzi,
przekonujesz się, że nie jesteś taki zły, wmawiasz sobie, że ta druga osoba w
sumie trochę straciła i przypominasz sobie sytuacje, w których też nie do końca
była wobec Ciebie w porządku. To już niezły etap - pamiętaj tylko o jednym. To
wraca. I znowu wydaje Ci się, niemal z chwili na chwilę, że wszystko legło w
gruzach. Co ja na to? Musisz wytrzymać - takie fale przychodzą coraz rzadziej i
są coraz słabsze - trzeba tylko robić swoje...
Łzy pomagają
Poświęć cały wieczór, żeby się nad sobą pożalić i zadzwoń do przyjaciółki. Jeśli
to ci nie wystarczy, masz w rezerwie poduszkę, w którą możesz się wypłakać i
pluszowego misia, który nigdy cię nie opuści. Jednak twoje serce jest tak mocno
rozdarte, że nie chce ci się żyć...
Mnie pomogło. Mam nadzieje, ze wszystko się ułoży, 3ym sie ;**
Pierwsza, najważniejsza rzecz. TO PRZEJDZIE. Wiem, że teraz sobie tego nie
wyobrażasz. Nie myślisz o niczym innym. Ale uwierz mi - z biegiem czasu to
przejdzie. Może trwać tygodnie, miesiące, może i półtora roku (tak, to było
długie półtora roku
kiedyś to po prostu przejdzie - będziesz znowu szczęśliwy, będziesz potrafił się
cieszyć życiem i powoli, ale NA PEWNO dojrzejesz do tego, żeby znowu pokochać.
Czas, czas, czas - czas wszystko wyleczy. Nie będzie łatwo, to nie przejdzie
szybko, ale chyba najważniejsze, że to minie. Trzeba się tylko trzymać.
Przyjaciółki. One mogą bardzo Ci pomóc.
IMPREZA: Wystarczy, że zaprosisz je do siebie, włączysz dobrą muzykę, przekąski,
może jakieś karaoke i możecie się bawić na całego. Działa w 100%! UWAGA: nie
rozmawiaj z nimi o chłopakach, poproś je, żeby w ogóle nie zaczynały tego tematu.
- SPACER: Na pewno bardzo dobra kumpelka zgodzi się na spacer. Najlepiej idźcie
gdzieś na pole. Do lasu. Wyszalejcie się.
- ZAKUPY: No, możesz nawet wykupić całą galerię
bardzo dobrze Ci zrobią. Migiem przestaniesz myśleć wśród tych cudeniek o gościu
przez którego cierpisz.
- SESJA ZDJĘCIOWA: Weź zaciągnij kumpelkę, złap za aparat i idźcie gdzieś daleko
porobić sobie zdjęcia. Róbcie śmieszne, dziwne miny, potem przy przeglądaniu
będziecie miały ubaw.
- AKTYWNY CZAS: Fajnie też jest sobie pojeździć na rowerku, rolkach i spędzić
jakoś aktywnie czas. Na basenie, pobiegać, zmęczyć się
UWAGA! Nie siedźcie same w pokoju, nie słuchajcie spokojnej, wolnej, cichej
muzyki. Nie rysujcie na kartce serduszek, nie piszcie jego imienia i
najważniejsze nie myślcie, że kiedyś tam będziecie razem albo, jaką jesteście
szczęśliwą parą - będzie tylko gorzej.
Wypisz na kartce wszystkie jego wady a potem czytaj je codzinnie i bedziesz sie
zastanawiac dlaczego ja go kochałam
Pozbądź się wszystkich rzeczy, które tobie przypominają tą osobę. gdy ją widzisz
to wmawiaj sobie że on jest brzydki, debil, świnia itp. staraj się go ignorować
myśl o nim źle to na pewno ci przejdzie.
Możesz też zająć się jakimś nowym sportem lub rzeczą którą możesz się uczyć
godzinami w ten sposób też szybko zapomnisz...
Co zrobić, żeby było łatwiej? Jeżeli chcesz naprawdę przez to przejść, to
podstawowa zasada - zero kontaktów z ukochaną osobą - żadnych układów, typu:
"ok., nie jesteśmy razem, ale się przyjaźnimy, więc się spotykamy raz na jakiś
czas, dzwonimy do siebie, no bo przecież można to wszystko kulturalnie załatwić
i nie tracić ze sobą kontaktu". Jasne, można. Ale zacznijcie się kulturalnie ze
sobą kontaktować po dwóch latach, dobra? Wiem, to jest cholernie trudne, ale
uwierz, że nie ma innej rady. Czasami jest tak, że chcąc nie chcąc, spotykasz tę
osobę - ok., wtedy jest trudniej - ale pamiętaj, musisz ją po prostu wyrzucić ze
swojego życia - każde spotkanie, rozmowa z tą osobą, spojrzenie jej znowu w
oczy, zaczyna sprawę od początku. Po spotkaniu przygotuj się na powrót do domu,
zaciskanie pięści z niemocy, płacz i... wszystko od początku.
Kolejna rzecz - nie zamykaj się w pokoju - nie rozpamiętuj, nie wspominaj.
Rozmawiaj z rodzicami (jeżeli potrafią zrozumieć), przyjaciółmi. Nie chowaj
wszystkiego w sobie, tylko się wygadaj. Nie jeden raz, bo taką potrzebę będziesz
miał ileś razy. Wierzysz w Boga? Chodź do kościoła - módl się, rozmawiaj z
Bogiem - wchodząc do kościoła można zostawić za sobą wiele trosk, to inny świat
- odetchniesz trochę i nabierzesz sił na kolejne dni. W każdym razie - dziel się
z najbliższymi swoimi troskami - rozmowa, wyżalenie się, czasem wypłakanie -
pomagają.
No właśnie - płacz. Zbiera ci się? Ale Ty jesteś twardziel, macho i taki tam? W
sumie nawet zapomniałeś płakać? Na to nie ma mocnych - płacz, zobaczysz, ze Ci ulży.
Czas. Generalna zasada (może słowo "zasada" średnio tu pasuje, bo tego
wszystkiego nie da się określić naukowo), brzmi: MASZ NIE MIEĆ WOLNEGO CZASU, a
więc i siły na rozpamiętywanie. Musisz znaleźć sobie coś, jakieś zajęcie, hobby,
pasję, dzięki której będziesz mógł częściowo zapomnieć. Załóż sobie jakiś cel i
dąż do niego za wszelką cenę. Uprawiaj intensywnie sport - zobaczysz, jak po
dobrym, półtoragodzinnym treningu nie ma siły na myślenie i zamartwianie się.
Chodź do kina, udzielaj się, poświęć się jakimś zainteresowaniom. To Ci pomoże w
dwojaki sposób - po pierwsze, nie będziesz miał czasu myśleć o miłości, po
drugie, nie będziesz wpadał w depresję, sam się przekonasz, ze Cię stać na
sprostanie wyzwaniom, że jesteś coś wart...
Dobre uczynki. Wiesz, jak to pomaga? To się trochę wiąże z poprzednim punktem -
chodzi o to, żebyś miała poczucie, ze jesteś potrzebny na tym świecie, że możesz
pomagać innym, że się przydajesz, że ktoś jest Ci wdzięczny... Autor niniejszego
tekstu w dzień, kiedy dowiedział się, że dziewczyna, z którą chciał się
zaręczać, właśnie mu "podziękowała", szedł po nocy w parku, wypłakując się
przyjacielowi. Nagle dał się słyszeć krzyk jakiejś kobiety i uciekającego
człowieka z torebką przerażonej dziewczyny. Nasz autor (czarny pasek w sztukach
walki), zanim zdążył pomyśleć, dogonił gościa i po paru sekundach gość leżał
grzecznie na asfalcie (no trochę jęczał) i czekał na policję. Jak zobaczyłem w
świetle dziennym na rozprawie sądowej tego gostka, o 10 cm wyższego, o 20 kg
cięższego, to nie wiem, czy tak bym jeszcze raz... Ale co robi niespełniona
miłość i potrzeba... zrobienia dobrego uczynku?
naprawdę pozwoliły poczuć, że będąc samemu nieszczęśliwym, można pomóc innym. I
choćby po to warto żyć, starać się i coś robić.
Fale. Jednego dnia czujesz, że jest już całkiem ok. - jakoś to przechodzi,
przekonujesz się, że nie jesteś taki zły, wmawiasz sobie, że ta druga osoba w
sumie trochę straciła i przypominasz sobie sytuacje, w których też nie do końca
była wobec Ciebie w porządku. To już niezły etap - pamiętaj tylko o jednym. To
wraca. I znowu wydaje Ci się, niemal z chwili na chwilę, że wszystko legło w
gruzach. Co ja na to? Musisz wytrzymać - takie fale przychodzą coraz rzadziej i
są coraz słabsze - trzeba tylko robić swoje...
Łzy pomagają
Poświęć cały wieczór, żeby się nad sobą pożalić i zadzwoń do przyjaciółki. Jeśli
to ci nie wystarczy, masz w rezerwie poduszkę, w którą możesz się wypłakać i
pluszowego misia, który nigdy cię nie opuści. Jednak twoje serce jest tak mocno
rozdarte, że nie chce ci się żyć...
Mnie pomogło. Mam nadzieje, ze wszystko się ułoży, 3ym sie ;**
Sortuj:
drzewko

od najstarszego

od najnowszego

drzewko odwrotne

- drzewko
- od najstarszego
- od najnowszego
- drzewko odwrotne
Na tym serwisie obowiązuje regulamin Forum.Gazeta.pl


