Film, telewizja, programy TV, książki
Ambitne kino
Autor:
miziuki
07.01.10, 20:09
zarchiwizowany
Nie rozumiem, co wy, nastolatki w przedziale wiekowym 12-15 lat, widzicie
zachwycającego w "Zmierzchu" i kontynuacjach? Książka to DNO (to tylko moje
zdanie, przypominam) i nigdy nie czytałam tak zniewieściałej historii o
wampirach. Tylko tam nastolatkowie nigdy nie palą, nie przeklinają, nie całują
się na każdym kroku w szkole, nie uprawiają sexu w łazience, nie piją, nie
biorą dragów, a imprezy organizują tak nudne, że w prawdziwym życiu nikt nawet
by nie przyszedł. Przepraszam wszystkie fanki, ale taka jest prawda.
"Zmierzch" nie zasłużył na taki fenomen.
Kino uwielbiam, kocham i szanuję każdy film, bo to jest jak książka, nie ma
złej sztuki, jest po prostu głupia, spieprzona fabularnie, montażowo lub
aktorsko, ale wszystkie zasługują na uwagę.
Z takich prawdziwych klasyków lubię "Casablancę", "Przeminęło z wiatrem",
"Śniadanie u Tiffani'ego"... wiem, że już się ich nie puszcza w TV, ale zawsze
pozostaje kino.pecetowiec.pl
"Top Gun" zdecydowanie. Oglądałam też ostatnio taki film o matce chorej na
nowotwór, która ostatnie chwile swojego życia spędziła na poszukiwaniu
rodziców zastępczych dla szóstki swoich dzieci. Nie pamiętam tytułu, ale to
leciało chyba na TV4. Naprawdę dobry, nie ma co prawda zniewalających efektów
specjalnych, ale za to ma niesamowite zakończenie, jest życiowy i naprawdę smutny.
"Titanic" przereklamowany. może gdyby nie leciał już tyle razy na Polsacie to
jakoś bym się do niego przekonała. Nie wiem dlaczego, ale nigdy na nim nie
płaczę, wręcz przeciwnie. Raz nawet zasnęłam, kiedy statek tonął ;P
Świetny jest "Biały Oleander", "Zielona mila", "Lista Shindlera", "Gladiator",
"Efekt motyla", "Szósty zmysł".
Nie lubię horrorów, ale "The Blair Witch Project" oglądałam chyba z 10 razy.
Największy efekt zrobił, kiedy oglądałam go o północy, będąc sama w domu, przy
zgaszonych światłach i ze słuchawkami na uszach ;>
W fotel wgniata też najnowsze "Paranormal Activiti". Byłam w kinie, polecam.
Jako jedyna z mojej paczki wytrwałam do końca, nie chwaląc się xD
"Avatar" widziałam i szczerze mówiąc, to nie za wiele z niego wyniosłam, bo
zasnęłam w połowie. Nie była to tragedia, ale za długo ciągnięto poszczególne
wątki, efekty nie naprawiły też słabej gry aktorskiej.
Zawsze, kiedy leci na TVN, oglądam też "Wywiad z wampirem". Niedościgniony
pierwowzór "Twilight sagi". Znakomity Depp, mniej znakomity Pitt, ale fajna
fabuła i bardzo obrazowe opisy przemiany wampirów.
Byłam w kinie na "This is it" ale nie wypowiem się na jego temat, bo będę
nieobiektywna. Wiem, że niektórych ten film zanudził, może miała na to wpływ
zbyt mocno nagłośniona śmierc Jacksona, ale powiem tylko, że to przede
wszystkim dokument. Nie film grozy, akcji czy co tam jeszcze. Jestem wielką
fanką tego artysty, dlatego nie zanudzam xD
"2012" to moim zdaniem porażka roku. Najbardziej przereklamowany,
rozczarowujący, usypiający i zanudzający film. Powtarzam, MOIM zdaniem.
Niekoniecznie waszym
Oglądałam go na komputerze i żałuję, że nie włączyłam
chociażby przecukrzonego "Bodyguarda". Fabuła ok, oklepany koniec świata, ale
liczy się zysk. Efektów za dużo, w końcu się gubisz i nie wiesz, gdzie
patrzysz. Zakończenie- do dupy, Jak zwykle cudowne nawrócenie bogatych i
snobistycznych ludzi, przeżycie głównych bohaterów, wspaniała wizja odbudowy
planety, bla, bla, bla...
Bardzo wzruszył mnie "Podaj dalej" i "Znamię" z Kevinem Costnerem. Ostatnio
przekonałam się do "Słodkiego Listopada" ;>
A filmy mojego dzieciństwa to na pewno niezapomniany Disney. Nie jakieś Hanny
Montany, Camp rocki czy, broń cię Panie Boże, Hight School Musical. Mówię o
prawdziwej klasyce gatunku ;>
"Król Lew" wzrusza i bawi, w przeciwieństwie do Hanny Montany, która żenuje.
"Małą Syrenkę" pamiętam po dzień dzisiejszy, a młoda już nie jestem
"Aladyn" i piosenka "Wspaniały Świat", "Kopciuszek", "Fantazja"... a "Nowe
szaty króla" mam po dzień dzisiejszy, chociaż pierwszy raz oglądałam to mając
gdzieś tak z 10 lat ;>
Ważna w filmie jest też muzyka, a wszystkie filmy, które wymieniłam mają
chociaż jedną piosenkę, której nie zapomnisz chyba do końca życia. Ja nigdy
nie zapomnę "Once upon a december" Z "Anastazji". Nie Disney'a, ale co tam!
Piękna, Skrzynecka pokazała klasę
Ufff... się rozpisałam. Ale chyba spełniłam swój obowiązek, zwłaszcza, że jako
studentka ASP nie mogę znieśc tych ohydnych porównań "Zmierzchu" do klasyków
w stylu "Szóstego zmysłu". Gdzieś czytałam o czymś takim i po prostu... Brak
mi słów.
To, co tutaj pisałam, to tylko i wyłącznie MOJE zdanie. Jeśli kogoś obraziłam,
przepraszam.
Wolny kraj, wolnośc słowa i wypowiedzi należy się każdemu ;>
Pozdrawiam
zachwycającego w "Zmierzchu" i kontynuacjach? Książka to DNO (to tylko moje
zdanie, przypominam) i nigdy nie czytałam tak zniewieściałej historii o
wampirach. Tylko tam nastolatkowie nigdy nie palą, nie przeklinają, nie całują
się na każdym kroku w szkole, nie uprawiają sexu w łazience, nie piją, nie
biorą dragów, a imprezy organizują tak nudne, że w prawdziwym życiu nikt nawet
by nie przyszedł. Przepraszam wszystkie fanki, ale taka jest prawda.
"Zmierzch" nie zasłużył na taki fenomen.
Kino uwielbiam, kocham i szanuję każdy film, bo to jest jak książka, nie ma
złej sztuki, jest po prostu głupia, spieprzona fabularnie, montażowo lub
aktorsko, ale wszystkie zasługują na uwagę.
Z takich prawdziwych klasyków lubię "Casablancę", "Przeminęło z wiatrem",
"Śniadanie u Tiffani'ego"... wiem, że już się ich nie puszcza w TV, ale zawsze
pozostaje kino.pecetowiec.pl
"Top Gun" zdecydowanie. Oglądałam też ostatnio taki film o matce chorej na
nowotwór, która ostatnie chwile swojego życia spędziła na poszukiwaniu
rodziców zastępczych dla szóstki swoich dzieci. Nie pamiętam tytułu, ale to
leciało chyba na TV4. Naprawdę dobry, nie ma co prawda zniewalających efektów
specjalnych, ale za to ma niesamowite zakończenie, jest życiowy i naprawdę smutny.
"Titanic" przereklamowany. może gdyby nie leciał już tyle razy na Polsacie to
jakoś bym się do niego przekonała. Nie wiem dlaczego, ale nigdy na nim nie
płaczę, wręcz przeciwnie. Raz nawet zasnęłam, kiedy statek tonął ;P
Świetny jest "Biały Oleander", "Zielona mila", "Lista Shindlera", "Gladiator",
"Efekt motyla", "Szósty zmysł".
Nie lubię horrorów, ale "The Blair Witch Project" oglądałam chyba z 10 razy.
Największy efekt zrobił, kiedy oglądałam go o północy, będąc sama w domu, przy
zgaszonych światłach i ze słuchawkami na uszach ;>
W fotel wgniata też najnowsze "Paranormal Activiti". Byłam w kinie, polecam.
Jako jedyna z mojej paczki wytrwałam do końca, nie chwaląc się xD
"Avatar" widziałam i szczerze mówiąc, to nie za wiele z niego wyniosłam, bo
zasnęłam w połowie. Nie była to tragedia, ale za długo ciągnięto poszczególne
wątki, efekty nie naprawiły też słabej gry aktorskiej.
Zawsze, kiedy leci na TVN, oglądam też "Wywiad z wampirem". Niedościgniony
pierwowzór "Twilight sagi". Znakomity Depp, mniej znakomity Pitt, ale fajna
fabuła i bardzo obrazowe opisy przemiany wampirów.
Byłam w kinie na "This is it" ale nie wypowiem się na jego temat, bo będę
nieobiektywna. Wiem, że niektórych ten film zanudził, może miała na to wpływ
zbyt mocno nagłośniona śmierc Jacksona, ale powiem tylko, że to przede
wszystkim dokument. Nie film grozy, akcji czy co tam jeszcze. Jestem wielką
fanką tego artysty, dlatego nie zanudzam xD
"2012" to moim zdaniem porażka roku. Najbardziej przereklamowany,
rozczarowujący, usypiający i zanudzający film. Powtarzam, MOIM zdaniem.
Niekoniecznie waszym
chociażby przecukrzonego "Bodyguarda". Fabuła ok, oklepany koniec świata, ale
liczy się zysk. Efektów za dużo, w końcu się gubisz i nie wiesz, gdzie
patrzysz. Zakończenie- do dupy, Jak zwykle cudowne nawrócenie bogatych i
snobistycznych ludzi, przeżycie głównych bohaterów, wspaniała wizja odbudowy
planety, bla, bla, bla...
Bardzo wzruszył mnie "Podaj dalej" i "Znamię" z Kevinem Costnerem. Ostatnio
przekonałam się do "Słodkiego Listopada" ;>
A filmy mojego dzieciństwa to na pewno niezapomniany Disney. Nie jakieś Hanny
Montany, Camp rocki czy, broń cię Panie Boże, Hight School Musical. Mówię o
prawdziwej klasyce gatunku ;>
"Król Lew" wzrusza i bawi, w przeciwieństwie do Hanny Montany, która żenuje.
"Małą Syrenkę" pamiętam po dzień dzisiejszy, a młoda już nie jestem
"Aladyn" i piosenka "Wspaniały Świat", "Kopciuszek", "Fantazja"... a "Nowe
szaty króla" mam po dzień dzisiejszy, chociaż pierwszy raz oglądałam to mając
gdzieś tak z 10 lat ;>
Ważna w filmie jest też muzyka, a wszystkie filmy, które wymieniłam mają
chociaż jedną piosenkę, której nie zapomnisz chyba do końca życia. Ja nigdy
nie zapomnę "Once upon a december" Z "Anastazji". Nie Disney'a, ale co tam!
Piękna, Skrzynecka pokazała klasę
Ufff... się rozpisałam. Ale chyba spełniłam swój obowiązek, zwłaszcza, że jako
studentka ASP nie mogę znieśc tych ohydnych porównań "Zmierzchu" do klasyków
w stylu "Szóstego zmysłu". Gdzieś czytałam o czymś takim i po prostu... Brak
mi słów.
To, co tutaj pisałam, to tylko i wyłącznie MOJE zdanie. Jeśli kogoś obraziłam,
przepraszam.
Pozdrawiam
Sortuj:
drzewko

od najstarszego

od najnowszego

drzewko odwrotne

- drzewko
- od najstarszego
- od najnowszego
- drzewko odwrotne
Na tym serwisie obowiązuje regulamin Forum.Gazeta.pl


