Moda, uroda, styl
macie mnie...
Autor:
nrulezzzzz
13.05.10, 17:46
zarchiwizowany
tak, mam wady jak każdy, bo nikt nie jest ideałem... obgryzam paznokcie, kiedyś
to był wielki nałóg, którego nie potrafiłam porzucić za żadne skarby świata...
żadne sposoby nie dawały rady ale jestem silna i ostatnio to pokazałam:
RZUCIŁAM OBGRYZANIE PAZNOKCI!!! tak, właśnie... udręka ta trwała 14 lat
i poradziłam sobie! pytacie jak? to proste: po prostu, kiedy powoli zdawałam
sobie sprawę, że tracę bardzo fajną rzecz: kolorowe paznokcie, fajne wzorki,
estetyczny wygląd palców... moje kumpele mają świetne paznokcie... też chciałam
mieć taką frajdę i kiedy pewnego dnia zobaczyłam dziewczyną i przecudnym kolorze
paznokci, który tak fajnie wyglądały zapragnęłam rzucić ten wstrętny nałóg...
mimo, że brzmi to głupio, ale zaczęłam od jednego paznokcia-wskazującego w
prawej ręce zakleiłam go plastrem i nazmyślałam, że się przecięłam... trwało to
jeden dzień, następnego dnia zapomniałam go założyć i za każdym razem, kiedy już
już mówiłam w myślach 'dosyć!' i zadziała siła woli... najpierw był jeden palec,
nawet nie zauważyłam,kiedy przestałam obgryzać drugi wskazujący, a potem
kolejny, kolejny i kolejny! zaczęłam tuż przed moimi urodzinami (około 1 1
maja), a teraz zapuszczam już wszystkie !!!(oprócz jednego... nie wytrzymałam,
miałam wstrząs stresowy i ten jakoś został, ale staram się nie obgryzać go,
chyba, że w sytuacjach kryzysowych
) jestem zachwycona z efektów !!! na
razie jeszcze nie wypróbowałam kolorowego lakieru, ale to przez szkołę: możemy
mieć w niej tylko bezbarwny... ale bez obaw, niedługo spróbuję
PS: pytasz jak to się zaczęło? nawet nie pamiętam, od urodzenia ( a raczej od
wyrośnięcia paznokci)... kiedy byłam mała pamiętam, że mama trochę obgryzała(ale
nie, aż tak jak ja... ) zawsze zwalam na to, choć słyszałam gdzieś, że Ci,
którzy obgryzają paznokcie mają problemy z psychiką... przyznaję bez bicia, że
je mam. ale nigdy nie poszłam do żadnego psychologa, psychiatry czy choćby komuś
się zwierzyć... nie, ja kryję to w sobie i kiedyś popełnię samobójstwo, bo życie
mnie wkurza... nie bój się to nie teraz i nie traktuj mnie jak jakąś psycholkę,
po prostu życie mi się nie układa ( to za lekkie słowo, ja nie mam żadnego
życia... ) nie lituj się, radzę sobie z tym, na depresje się nie umiera! na
razie tylko jedno jest tym włosem trzymającym moje życie: marzenia, jeśli ktoś
je zniszczy moje życie pokruszy się jak porcelanowa filiżanka zrzucona z 15
piętra... ale wierzę w Boga i w to, że mnie kocha... mam też cichą nadzieję, że
mi pomoże... a teraz jeśli to przeczytałeś, to przepraszam, że zrucam na
Ciebie moje problemy... (pisz, jeśli chcesz mnie pocieszyć lub jeśli sam
chcesz być pocieszonym... podobno jestem lepszym motywatorem, niż życie moim
demotywatorem... więc pisz, nie pogardzę nikim...
to był wielki nałóg, którego nie potrafiłam porzucić za żadne skarby świata...
żadne sposoby nie dawały rady ale jestem silna i ostatnio to pokazałam:
RZUCIŁAM OBGRYZANIE PAZNOKCI!!! tak, właśnie... udręka ta trwała 14 lat
i poradziłam sobie! pytacie jak? to proste: po prostu, kiedy powoli zdawałam
sobie sprawę, że tracę bardzo fajną rzecz: kolorowe paznokcie, fajne wzorki,
estetyczny wygląd palców... moje kumpele mają świetne paznokcie... też chciałam
mieć taką frajdę i kiedy pewnego dnia zobaczyłam dziewczyną i przecudnym kolorze
paznokci, który tak fajnie wyglądały zapragnęłam rzucić ten wstrętny nałóg...
mimo, że brzmi to głupio, ale zaczęłam od jednego paznokcia-wskazującego w
prawej ręce zakleiłam go plastrem i nazmyślałam, że się przecięłam... trwało to
jeden dzień, następnego dnia zapomniałam go założyć i za każdym razem, kiedy już
już mówiłam w myślach 'dosyć!' i zadziała siła woli... najpierw był jeden palec,
nawet nie zauważyłam,kiedy przestałam obgryzać drugi wskazujący, a potem
kolejny, kolejny i kolejny! zaczęłam tuż przed moimi urodzinami (około 1 1
maja), a teraz zapuszczam już wszystkie !!!(oprócz jednego... nie wytrzymałam,
miałam wstrząs stresowy i ten jakoś został, ale staram się nie obgryzać go,
chyba, że w sytuacjach kryzysowych
razie jeszcze nie wypróbowałam kolorowego lakieru, ale to przez szkołę: możemy
mieć w niej tylko bezbarwny... ale bez obaw, niedługo spróbuję
PS: pytasz jak to się zaczęło? nawet nie pamiętam, od urodzenia ( a raczej od
wyrośnięcia paznokci)... kiedy byłam mała pamiętam, że mama trochę obgryzała(ale
nie, aż tak jak ja... ) zawsze zwalam na to, choć słyszałam gdzieś, że Ci,
którzy obgryzają paznokcie mają problemy z psychiką... przyznaję bez bicia, że
je mam. ale nigdy nie poszłam do żadnego psychologa, psychiatry czy choćby komuś
się zwierzyć... nie, ja kryję to w sobie i kiedyś popełnię samobójstwo, bo życie
mnie wkurza... nie bój się to nie teraz i nie traktuj mnie jak jakąś psycholkę,
po prostu życie mi się nie układa ( to za lekkie słowo, ja nie mam żadnego
życia... ) nie lituj się, radzę sobie z tym, na depresje się nie umiera! na
razie tylko jedno jest tym włosem trzymającym moje życie: marzenia, jeśli ktoś
je zniszczy moje życie pokruszy się jak porcelanowa filiżanka zrzucona z 15
piętra... ale wierzę w Boga i w to, że mnie kocha... mam też cichą nadzieję, że
mi pomoże... a teraz jeśli to przeczytałeś, to przepraszam, że zrucam na
Ciebie moje problemy... (pisz, jeśli chcesz mnie pocieszyć lub jeśli sam
chcesz być pocieszonym... podobno jestem lepszym motywatorem, niż życie moim
demotywatorem... więc pisz, nie pogardzę nikim...
Sortuj:
drzewko

od najstarszego

od najnowszego

drzewko odwrotne

- drzewko
- od najstarszego
- od najnowszego
- drzewko odwrotne
Na tym serwisie obowiązuje regulamin Forum.Gazeta.pl


