Skomentuj:
Komentarze (225)
-
jak ja wam zazdroszczę że tam byliście, że zobaczyliście 30STM, no ale idę 14.12-będzie bosko :))
-
a ja sie doryłam do pierwszego rzędu pod koniec występu nerda...heh
-
Ja stąd słucham tylko Muse ;) . I znam ich tylko 2 piosenki ;p . Na początku bardzo chciałam tam być jak oglądałam reklamę w telewizji , ale po przeczytaniu tego nie miałabym ochoty , bo wydaje mi się , że tam było dużo osób starszych ode mnie , to jest dla mnie za daleko i nie miałabym z kim tam pojechać i nie opłaca się tam być dla jednego zespołu ; / .
-
wszystko byłoby fajnie gdyby nie ci tępi ludzie którzy zamiast ustać gdziekolwiek bo tłum był niemożliwe wielki to przez cały czas kręcili się jakby nie wiadomo czego szukali.najpierw na chama przepychają się do przodu i depczą po stopach tylko po to żeby za 5 minut wracać bo im coś nie pasuje
-
koncert muse był ekstra i jeszcze kiedyś z pewnością na nich pojadę. nie zgadzam się z opinią jane na ich temat...według mnie nawet ci co za nimi nie przepadają nie mieli na co narzekać.nie bez powodu są najlepszym koncertowym zespołem
-
Marsiiiiiiiiii :) <3
-
Nie ja tam nie byłam.
-
thenight: gdzie studiujesz dziennikarstwo?
-
zaczynam drugi rok dziennikarstwa w pazdzierniku, pracuje dorywczo jak potrzebuje pieniedzy, dla przyjemnosci czasem pisze o kulturze. na festiwale jezdze odkad mialam 15 lat, gdy bylam na pierwszym offie rodzice mysleli ze jestem nad morzem z kolezanka i rodzicami, z czasem zrozumieli ze nie ma takiej sily ktora by mnie powstrzymala przez realizowaniem planów i odpuscili ;)
-
thenight, powiedz mi, jeśli mogę wiedzieć, czym się zajmujesz w życiu? c; // ochota to jedno, ja nie mam możliwości jeszcze samodzielnego decydowania o sobie, że tak to ujmę. ;c
-
ja bardzo chętnie, lol c:
-
prawda, pukkelpop to festival ciezkich wyborow, ale mimo ze musialam zrezygnowac z erola alkana na koszt queens of the stone age to nie czuje sie pokrzywdzona. zawsze bylo tak ze w przypadku artystow grajacych w tych samych godzinach jednego juz widzialam a drugiego nie. pukkelpop to cudowne zjawisko, jak dla mnie to festiwal cudownej zabawy, poznawania miliardów nowych ludzi i widowisko wizualno-słuchowe. moim zdaniem przebil w tym roku glastonbury! jak mialybyscie ochote jechac za rok, odzywajcie sie do mnie
-
ja też zazdroszczę. :c
-
mam nadzieję, że nigdy nie przyjdzie mi pójść na coś tak dużego jak pukkelpop, to jest nie-do-o-gar-nię-cia. miałabym straszne poczucie winy, że coś zobaczyłam kosztem czegoś innego. straszne. no chyba, że jak będę miała 40stkę na karku, zobaczę już w swoim życiu 8276328970 wykonawców i będe miała wszystko gdzieś, to może wtedy. obecnie chyba bym się nawet nie zdecydowała na uczestniczenie w czymś takim. niemniej, z drugiej strony, zazdroszczę strasznie. ;D
-
@thenight: pukkelpop, poważnie ? :o
-
ładna recenzja. pomocna bardzo. sama byc na coke'u nie moglam, bylam zagranico bo w dalekien belgii szalejąc na pukkelpop festival. recenzje jane sa ladne, gdy ktos nie widzial występu a zna renomę artystów. są ładne bo oddają emocje. dlatego wlasnie przeszukalam kotka z nadzieją odnalezienia relacji z coke'a. jak juz mowilam, ladna relacja
-
ej, ale tak w ogóle to na muse przede mną stała dziewczyna która nie bawiła się, rzucała się do ludzi, którzy ją dotknęli, nie biła braw, no zero jaiejkolwiek reakcji, a przepchała się prawie pod samą scenę, myślałam że ją zdzielę, zwłaszcza że słyszała jak komentowałam jej zachowanie z koleżanką. też nie rozumiem po co się przychodzi, jak się nie ma zamiaru bawić. nie no okej, stanąć gdzieś z tyłu, ale po jaką cholerę się pchać pod samą scenę i rzucać do ludzi? :>
/ja tam bym wybaczyła ten maleńki incydent na N.E.R.D, no bo biedaki dużo mają tych koncertów. [bardziej zasmuciła mnie lilu, która była u mnie w chełmie i zaczęła krzyczeć 'chełmno!'] co nie zmienia faktu, że bawiłam się na nich średnio.
/wtedy na Muse marzyłam o tym, żeby jedna z tych piłek do mnie podleciała i żebym mogła ją dotknąć i nic, tamto marzenie mi się nie spełniło niestety ;] -
Widzę, że niektórzy powinni wrócić do szkoły, albo sobie wygooglać, co to znaczy recenzja. W tym wypadku: "Recenzja reportaż – ocena dzieła przebiega w niej jako proces przedstawiany równocześnie z zapisem obserwacji, którą prowadzi recenzent, uczestnicząc w recenzowanym wydarzeniu artystycznym.", jakby nie patrzeć jane oceniła, napisała co zaobserowowała (np. ci, którzy tylko stali), dodała swoje odczucia i tyle. CO SIĘ CZEPIACIE? Ludzie są różni i mogą odebrać całość zupełnie inaczej niż wy. Jane jest tylko człowiekiem i nie była w każdym możliwym miejscu na Coke, aby opisać jak to się działo po lewej stronie, po prawej i z tyłu, jak to ludzie w każdym punkcie się bawili i tak dalej. No trochę logiki.
-
Nie byłam i nie żałuję. Nie jestem fanką żadnego z tych zespołów. Czasem tylko się któregoś posłucha, ale to za mało, aby się wybrać na festiwal i pół Polski przejechać. Moja koleżanka była zachwycona Marsami, wiadomo fani zawsze się dobrze bawią na swoim zespole. Widzę, trafiło ci się też grono sztywniaków. Raczej wszędzie tacy są co tylko stoją jak słup soli... Liczy się to, że się dobrze bawiłaś ;)
-
łeeeeeeeeee :c teraz jeszcze baaaardziej żałuje, że mnie nie było ! po tym opisie P!ATD :c
-
ulessa tak to prawda. publiczność obdarzyła go głuchą ciszą a ten po paru sekundach sie poprawił "What's up Krakow?". ale nie smak pozostał. :(
-
jak ja bym chciała zobaczyc Musa.... widziałam na youtube kilka piosenek z tego koncertu i jak dla mnie ogromnej fanki tego fenomenalnego zespołu był to świetny koncert. A te piłki w kształcie gałek ocznych byłe extra... i jeszcze jak ludzie sobie je odbijali do siebie ;] wrażenie po obejzeniu filmow było ogromne... płakałam na knights of Cydonia i jak powiedzieli dzieki Crocow! same filmy wywarły na mnie wrażenie.. ciekawe co bym zrobiła na samym koncercie ;D
-
Szkoda że nie byłam xD Muse :) a chciałabym ich tak zobaczyć :P
-
Słuchajcie, czy to prawda, że ktoś z N.E.R.D krzyknął : "What's up. Warsaw?" ;>
Bo byłam tylko na drugim dniu a to słyszałam gdzieś w tłumie i czy to tylko plotka? -
tata kupił mi 3 bilety jako prezent na urodziny dla mnie mojej koleżanki i jego. mama nie pozwoliła mi jechać. moi rodzice są 8 lat po rozwodzie. to jest nienawiść do kogoś kogo się kochało. :(
-
no i oczywiście I write signs not tragedies . największy ogień < 33333
-
hahaha . to było mocne . nie zapomnę nigdy tego koncertu najważniejszy jak na razie w moim życiu . weszło się na Panic! at the disco . nie dało się wyjść aż do końca całego koncertu . największy ścisk na Muse oczywiście. i debilni ludzie czekający na ostatnią chwilę a potem przepychający się na chama . wytnie się to że zostałam obmacana po tyłku ;d ale nie zapomnę nigdy . Knights of Cydonia boskie < 33333 no i I write signs not tragedies . ;d największy ogień na tych piosenkach . pozdrawiam wszystkich coke'owiczów ;d
-
żałuję, że nie byłam. kocham marsów! <333
-
a w ogóle, czy ktoś pamięta gościa w czarnych rękawiczkach wydzierającego się 'chcemy wody! dajcie wodę!' lub 'woda' po niemiecku, angielsku i rosyjsku?? ;) (po tym jeden gość ze sceny rzucił nam butelkę wody ;D) jeżeli tak dajcie znać na moim profilu pod zdjęciem Muse
-
byłam, lecz tylko w 2. dniu, i teraz się rozpiszę. The Big Pink... haha, pewna Ukrainka przede mną ciągle szalała przed ich piosenkami, na wejście Panic!... moja siostra zgubiła buta, ponieważ tłum nieoczekiwanie zaczął robić tzw. 'domino', a na 'I Write Sins No Tragedies' nie zapomnę śpiewu tłumu 'What a beautiful wedding'. ach.. piękna chwila. Muse- 'Bliss' chodziło mi po głowie jeszcze do 4 rano, kiedy dopiero usnełam ;) wspaniałe solówki, wszystko piękne...
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX













