News

MGMT - Congratulations - recenzja

28.04.2010 17:00
A A A Drukuj
MGMT - Congratulations MGMT - Congratulations - okładka płyty

Kilka słów o płycie MGMT

jane_

 

 

Co przychodzi Wam na myśl, kiedy pomyślicie 'MGMT'? Zapewne Kids/Electric Feel/Time To Pretend. Może Andrew, wokalista. Pewnie beztroska. Wyrzućcie to ze swojego umysłu. Dzisiejsze MGMT to nie tamto MGMT. To już nie w większości bardziej ogarnięty pop. Nie uświadczycie ich już w reklamach batoników, nie zobaczycie na MTV, nie usłyszycie ich już nawet w tych alternatywnych - tja, alternatywnych - audycjach radiowych. Media ich już nie lubią. Wy też ich pewnie nie polubicie, jeśli dla was są chłopakami w szmatkach od zabawnego singla. Wracajcie go słuchać, jeśli nie jesteście otwarci na eksperymenty. Większe, niż te z podobno 'gorszej' połówki ich debiutu, "Oracular Spectacular". Podejmujecie wyzwanie? To otwórzcie swój umysł, bowiem "Congratulations" to manifest. MGMT mówią 'nie' mainstreamowi.

 

Przyznali się, że już od jakiegoś czasu mają tego dość. Pytają siebie, czemu napisali 'to głupie Electric Feel', mówiąc, że piosenka ta powstała wieki temu. Tak samo, jak reszta słynnych singli. Wiele osób zarzucało im, że podczas koncertów się nie bawią, nie nawiązują kontaktu z publicznością - a oni robili tak specjalnie. Na złość. Bo ponoć muzykę zaczęli tworzyć po to, aby wkurzać nią ludzi.

 

Spoczywała na nich wielka odpowiedzialność, wielka presja. Mogli zostać jednym z najlepszych i największych zespołów. Mogli przejść do pierwszej ligi, supportując Lady Gagę, Coldplay, Foo Fighters. Propozycje te odrzucili, stwierdzając, że 'nie chcą być zespołem stadionowym'. Zadecydowali, że pójdą własną drogą. Na przekór oczekiwaniom większości. I już za to należą im się brawa. I wielki szacunek.

 

Dziwna okładka, zaledwie dziewięć utworów o równie dziwnych tytułach, lecz jeden aż dwunastominutowy. Dawne zapewnienia, że to album o surfowaniu. Pierwszy singiel - "Flash Delirium", powodował piękne zamieszanie w głowie. Musiałam posłuchać go kilka razy, zanim złapałam jego strukturę, i doświadczyłam jego piękna. I wtedy zaczęły się pierwsze, delikatne głosy krytyki. Nie każdy lubił "Of Moons, Birds & Monsters". Ja akurat tak. Byłam zachwycona. Nie musiałam długo czekać na przeciek, w wyniku którego chłopaki postanowili udostępnić album do odsłuchania.

 

Podczas słuchania "Congratulations" po raz pierwszy, miałam tylko jedno pytanie w głowie 'Boże, co oni tym razem brali?'. Stwierdziłam, że ani tego zanucić, ani się pobawić. Koniec psychofanek, chłopaki. Coś za coś, stworzyliście tak skomplikowaną płytę, że nie macie co liczyć na utrzymanie swego statusu. 'Wracacie na Brooklyn'. Album dla garstki, niezrozumiały dla ogółu. 'Pożegnanie ze sławą, pożegnanie z popem'. I teraz troszkę mi wstyd.

 

 

Wszystkiego trzeba się nauczyć. Surfowania też, prawda? Ta płyta wymaga czasu, skupienia i przesłuchań. Odwdzięczy się, i to z nawiązką. Te piosenki są idealnie skomponowane. Perfekcyjnie ułożone. Składają się z mnóstwa dźwięków, które, jakimś dziwnym trafem zaczynają świetnie ze sobą współgrać. Nic nie jest zbędne, pomimo ogromu użytych instrumentów. A i Andrew śpiewa troszkę inaczej - czy lepiej? Ciekawiej. Wszystko jest tutaj właśnie ciekawsze. Zaskakuje. Łapałam się na tym, że z niecierpliwością czekam, co będzie dalej, lecz nie dlatego, że mnie nudzi moment obecny - wprost przeciwnie. MGMT raczą nas różnymi emocjami. Czy radością, pewnym spokojem, później wprowadzając niepokój. Dają nam duże pole do własnej interpretacji. Weźmy takie "Lady Dada's Nightmare" - utwór instrumentalny. Wydaje się, jakby nagrany był strasznie dawno. Podobieństwo "Dada" do 'Gaga' jest celowe - ta kompozycja mówi, jak stwierdzili jej autorzy, o 'uprawianiu seksu z Lady Gagą'. Cóż, teraz każdy może poczuć, jak to jest. :p

 

Równie ciekawa jest wspomniana dwunastominutówka - "Siberian Breaks". Jest tam kilka części, które po rozbudowaniu idealnie spisałyby się jako osobne piosenki. Zostały jedną, wielką, i każda z nich współgra z resztą. To chyba najbardziej porywający i angażujący słuchacza utwór na tej płycie. To właśnie on zaskakuje. I chyba na początku był dla mnie najmniej zrozumiały. Ostatecznie okazał się być świetny. Nie wiem tylko, po co ta elektronika na końcu - psuje klimat.

 

Najbardziej w stylu debiutu MGMT jest chyba "I Found A Whistle". Taka przyjemna pioseneczka, z dość prostym motywem przewodnim. Niepokojące "Someone's Missing". W pewnym sensie szalone "Brian Eno". I wspaniale poprowadzone dwa pierwsze utwory - "It's Working" i "Song For Dan Treacy". Koniec, czyli piosenka tytułowa, "Congratulations", snująca się i lekko prześmiewcza. 'Wszystko, co potrzebuje, to wielkie gratulacje'. I te brawa - brawa na koniec płyty. W pełni zasłużone. W moim mniemaniu MGMT zrobili coś podobnego, jak The Horrors w ubiegłym roku nagrywając "Primary Colours". Wydali coś niespodziewanie innego od oczekiwań, narazili się lekko krytykom, a potem i tak w rocznych podsumowaniach są wysoko. Tak - MGMT też to czeka. "Congratulations" jest zaskakująco spójną i przyjemną płytą. I pomimo pierwszego wrażenia - jak najbardziej da się ją zanucić. Jest w tym albumie coś magicznego. Andrew i Ben pokazali, na co ich stać - co za żałosne podsumowanie tego teksu.

 

Przesłuchajcie tą płytę. W MGMT nadzieja na przyszłość, pociecha w teraźniejszości. Brawa. Congratulations, MGMT.

 

Jane_

 

TUTAJ posłuchasz utworów z płyty

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (61)

  • yuitza

    Oceniono 2 razy 2

    MGMT mają bardzo ciekawe brzmienia. i to mi się podoba. z początku wszystko wydawało mi się bardzo chaotyczne, ale teraz wszystko zlewa mi się w jedną całość. chyba moją ulubioną piosenką jest "Song For Dan Treacy". muzyka kojarzy mi się z bajką "Billy i Mandy". :D

  • razzle

    0

    to jedna z kilku płyt wydanych w tym roku, obok nowej TDW i Kate Nash, na którą czekałam z taką niecierpliwością. po Flash Delirum zaczęłam się nastawiać psychicznie na to, że cała płyta na pewno z łatwością nie przejdzie, ale to nie było wcale niefajne, wręcz przeciwnie ;p moje tajne notatki mówią, że po pierwszym przesłuchaniu Congratulations wszystko było dla mnie ładne, piękne, ale bardzo chciałam, żeby znalazł się tam jakiś 'wymiatacz' - mimo, że jestem zwolenniczką tej drugiej części OS (ja ludzi jednak nie rozumiem - jakiej GORSZEJ, przepraszam bardzo?), brakowało mi tam jakiegoś drugiego Time To Pretend. teraz, po kilkunastu/dziesięciu przesłuchaniach wiem, że byłby to duży błąd ze strony MGMT, bo na tej płycie po prostu wszystko do siebie tak ładnie pasuje, że ten upragniony na początku wymiatacz psułby efekt. i to bardzo. podsumowując - jestem zachwycona, oby tak dalej. i kocham w nich to, że lubią i nie boją się pokazać fuck'a tym wielkim gwiazdkom i iść sobie pod prąd, na przekór wszystkim ;D

  • zuaona

    Oceniono 2 razy 2

    uważam, że bardzo dobrze zrobili, nagrywając taką płytę. bardzo się z tego cieszę ;d spodobała mi się od razu, urzekło mnie piękno tego bałaganu, po prostu. tego po prostu nie zrozumie ktoś, kto lubi mieć wszystko podane jak na tacy. 'siberian breaks' to mistrzostwo.

  • rockville.

    Oceniono 2 razy 0

    przesłuchałam kilka piosenek, żadna mi się nie podoba. rzecz gustu.

  • lastrebel

    Oceniono 2 razy 0

    chyba muszę posłuchać tej płyty jeszcze kilka razy. słuchałam już ze dwa, może trzy i nic nie zrozumiałam. pierwsze odczucia miałam (mam) dokładnie takie jak jane_ napisała na początku.

  • heyyeah

    Oceniono 2 razy 2

    Cóż... Nie znam zespołu, ale chyba zapoznam się z jego twórczością. Ujął mnie teledysk powyżej, jest szalony. : )

  • reigai

    Oceniono 9 razy 3

    mgmt mnie drażni. Nie wszystko mi się podoba, ale szanuje ich momentami szaloną wizję artystyczną. Recenzja jest dobra, ale nie mogę się zgodzić z tym, że oni odrzucili mainstream. Moim zdaniem stworzyli sobie tyle psychofanek po premierze pierwszej płyty, że mogliby nagrać nawet trip-hop pomieszany z reggae, a i tak one kochałyby ich nad życie, tworzyłyby ołtarzyki i rzucały bielizną na scenę.

  • agnes_

    Oceniono 1 raz 1

    najlepsze to flash delirium, siberian breaks, it's working i brian eno.

  • lorelei_

    Oceniono 9 razy 7

    chyba jestem jakimś wyjątkiem, bo piosenki spodobały mi się w momencie, kiedy zaczęłam ich słuchać. tak od razu. słyszałam w swoim życiu lepsze, ale te też są dobre.

  • ave

    Oceniono 1 raz 1

    honey_ serio? kurde internet jest zakłamany... ;] no ale właśnie coś mi nie grało przecież razem studiowali... no ale dzięki dobrze wiedzieć ;D

  • jane_

    Oceniono 7 razy 1

    słownie jedna. faktycznie, niezbędność.

  • yellow

    Oceniono 2 razy 0

    większość dobrych płyt trafia do człowieka dopiero po kilku przesłuchaniach;) przyznaję, że większość z piosenek na tej płycie mnie drażni, ale kocham 'congratulations' i 'flash delirium' chociaż też na początku mi się nie podobały.

  • theblackone.

    Oceniono 15 razy 9

    Wiesz, kiedy pierwszy raz przesłuchałam ten album, jedyne, co mi chodziło po głowie, to (przepraszam za brzydkie słowo) 'Matko, co za szit.' Jazgot, patologia, jakaś kompletna pomyłka, przedwczesny żart primaaprilisowy. Tym na pewno nie powtórzą sukcesu 'Oracular Spectacular'. A potem w sugestiach na YouTube miałam 'Siberian Breaks'. Kliknęłam, w sumie chyba nawet przez przypadek. Dostałam dreszczy, zaniemówiłam. Przesłuchałam album jeszcze raz - mistrzostwo. To, co od pierwszej sekundy do ostatniego akordu 'Congratulations' powodowało u mnie odruch wymiotny nagle stało się moim ulubionym albumem. Wszystkie piosenki są oryginalne, dopieszczone, perfekcyjnie złożone, chociaż moim faworytem pozostanie utwór 'Siberian Breaks' - dwanaście minut, osiem różnych melodii. Piosenka niby o surfowaniu, a jednak ma ona głębsze znaczenie. Jak ocean. Cała płyta jest jak ocean, brudna na powierzchni, a pod wodą toczy się niesamowite życie. I właśnie, żeby zrozumieć tą płytę, trzeba zanurkować. Albo wręcz przeciwnie - nauczyć się surfować po tym całym burdelu. MGMT wybrali to drugie. I chwała im za to.

  • honey__

    Oceniono 2 razy 2

    najbardziej lubię siberian breaks, i found a whitle, someone's missing i flash delrium. płyta jest świetna, niestety, wile osób twierdzi, że MGMT to gwiazda jednego hitu. 'Boże, co oni tym razem brali?' - haha :d teraz w wywiadzie z nme mówili, że już nic nie biorą c: @ave Andrew 27, Ben 28.

  • miqusia

    Oceniono 4 razy 4

    Słuchając jej raz pierwszy zaczęła mnie boleć głowa. Masa dzwięków, masa jęków. Przesłuchałam raz, drugi - pokochałam. Moi znajomi się śmieją, jedyne co od nich słyszę to "Duplo, hahaha!". Miło, że się od tego oderwali.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX