News

Magazyn niechcianych prezentów

25.11.2009 20:00
A A A Drukuj
fot. Shutterstock
Święta Bożego Narodzenia zbliżają się wielkimi krokami. Część z Was napisała już list do Mikołaja ;) Kotek ma dla Was opowiadanie, które porusza bardzo ważną kwestię...Przeczytajcie koniecznie!

 

Był piękny, mroźny wieczór. Zza okien ustrojonych migającymi lampkami dobiegały wesołe odgłosy rozmów. Gdzieniegdzie można było usłyszeć fragmenty kolęd, przerywane radosnym piskiem dzieci rozpakowujących swoje prezenty. Wigilia, ten szczególny dzień w roku, kiedy wszystko jest jasne, spokojne, radosne - dzień, w który wszyscy powinni się cieszyć. Spacerując, jak zwykle o tej porze pobliskimi leśnymi ścieżkami i rozmyślając nad wyjątkowością tych świąt, nawet nie zauważyłem zniknięcia mojego psa. Zdziwiło mnie to, bo zazwyczaj nie gubił się z zasięgu mojego wzroku. "No tak, pewnie przypomniały mu się młodzieńcze czasy" - uśmiechnąłem się w myślach, wołając go głośno.


- Co się tak drzesz ? - powiedział Tofik wyłaniając się zza wielkiej sosny.
Zdębiałem. Mój pies ... mówił do mnie.
- No przecież jest Wigilia, co nie? Co tak wytrzeszczasz gały - Wyraźnie MÓWIŁ do mnie Tofik.
Nie potrafiłem wydobyć z siebie głosu. "To na pewno sen", pomyślałem.
- Jeśli uważasz, że to jest sen to mogę cię uszczypnąć, choć właściwie powinienem raczej powiedzieć ugryźć hehehe - powiedział, jakby czytając w moich myślach, Tofik. - Nie patrz tak, mamy dziś sprawę do załatwienia.
- Ja ... jaką sprawę? - udało mi się wydukać.
- Widziałem ten twój rozmarzony wyraz pyska - odpowiedział Tofik. - Zabiorę cię w jedno miejsce, które powinieneś dziś zobaczyć.
- Co to za miejsce? - powoli zaczynałem się oswajać z tą dziwną sytuacją.
- Miejsce, które pozwoli spojrzeć ci na te święta z trochę innej strony - odpowiedział Tofik.
Szliśmy przez las dobrych kilkanaście minut, aż wreszcie wyszliśmy na leśną polankę. Na środku stał duży budynek, a na jego dachu mrugał połamany neon "M G ZYN N EC CI YCH P Z N ÓW". Zanim udało mi się rozszyfrować, jaką krył w sobie nazwę, weszliśmy do środka. Światło wewnątrz było bardzo słabe, udało mi się jednak dostrzec szereg regałów, których półki uginały się pod ciężarem różnych przedmiotów.
- Chodź ze mną! - powiedział Tofik.

 

Idąc za moim gadającym psem spoglądałem na półki. Leżały na nich nieprawdopodobne ilości rękawiczek, szalików, skarpetek, pidżam, koszul i koszulek. Trochę dalej stał regał cały załadowany różnego rodzaju kosmetykami, perfumami, dezodorantami itp. Po dłuższym marszu stanęliśmy przed szklanymi drzwiami.
- Idź ! - powiedział Tofik i delikatnie popchnął mnie nosem.
Przeszedłem przez drzwi i poczułem przeraźliwe zimno. Znalazłem się na wielkim placu otoczonym wysokim żelaznym płotem, przy którym, co kilka metrów, przywiązane grubymi łańcuchami, siedziały przeraźliwie smutne psy. Podszedłem szybko do pierwszego z nich. Duży czarny pies rozpłaszczył się na ziemi kiedy chciałem go pogłaskać i patrzył na mnie z przerażeniem.
- Misiek - zza moich pleców usłyszałem głos Tofika - Rok temu, o tej samej porze był rozkoszną małą kuleczką przewiązaną czerwoną kokardką. Wydawało mu się, że jest w raju. Ciepły dom, dwójka maluchów ciągle się z nim bawiąca, smakołyki podsuwane na każdym kroku, uśmiechy ludzi odwiedzających właścicieli. Miał wszystko.
- Dlaczego dziś jest więc tutaj? - zapytałem.
- Trzy miesiące później nie był już małym Misiem. - odpowiedział Tofik - Nikt nie pomyślał, że Misiek potrzebuje spacerów, opieki, zainteresowania, szkolenia. Był przecież taki malutki i rozkoszny. Miał być małym sympatycznym Misiem, a wyrosło z niego wielkie bydlę. Dzieci były za małe, rodzice ciągle pracowali, a pies siedział całymi dniami zamknięty w łazience. Z tęsknoty o mało co nie pękło mu serce. Samotny i opuszczony wył całymi dniami, prosząc choć o odrobinę zainteresowania. Nikt go już nie przytulał, nikt nie mówił słodkich słówek. Zamiast tego doczekał się nowego miejsca i nowych właścicieli. Budy, łańcucha i resztek ze stołu u wiejskiego gospodarza. I traktowania kijem kiedy tylko wydał z siebie tęskną skargę. I tak siedzi wspominając te krótkie chwile szczęścia i czeka z gasnącą w oczach nadzieją na swoje lepsze dni.

 


Oczy Miśka patrzyły błagalnie na mnie, gdy go mijałem i podchodziłem do kolejnego psa. Myślałem, że pęknie mi serce. Kolejny pies był średniej wielkości. Kiedy tylko do niego podszedłem wskoczył na mnie, brudząc całe ubranie i liżąc mnie wszędzie, gdzie tylko mógł.
- Lucky - zaanonsował Tofik - pies dogoterapeuta.
- Kto? - zapytałem zaskoczony.
- No pies dogoterapeuta - powtórzył Tofik. - Rok temu znalazł się w domu rodziców autystycznego dziecka. Przeczytali, że taki pies doskonale nadaje się do dogoterapii i sprawili sobie szczeniaka, który miał być psem terapeutą. Po miesiącu byli bardzo zaskoczeni, że pies zamiast leczyć biega, zamiast leżeć szczeka, zamiast ostrożnie podchodzić do ich dziecka wpada na nie z całym impetem. Jakże to tak. Oczywiście pojęcia nie mieli, że nie każdy pies może być dogoterapeutą, że na szkolenie trzeba poświęcić mnóstwo czasu, że jak każde zwierzę Lucky ma swoje potrzeby. Uznali, że trafił im się jakiś wadliwy egzemplarz i tak Lucky wylądował na łańcuchu.

 


Lucky wyraźnie zgasł, kiedy go zostawiliśmy. Przy następnej budzie siedziała sunia. Kiedy tylko nas zauważyła, szybko się do niej schowała.
- Tola, wyjdź - zawołał ją Tofik. Tola jednak nie wyszła.
- Tola jest psem wycofanym, żyjącym w swoim świecie. - wyjaśnił mi Tofik - Była wykorzystywana w pseudohodowli do masowej produkcji szczeniaków. Szczeniaków takich jak Misiek, jak Lucky i inne, które tutaj widzisz. Rodziła szczeniaki co cieczkę, dostawała ochłapy do jedzenia, a za mieszkanie miała kojec na podwórku, z błotem zamiast posłania. Ma 4 lata, a wygląda na 10. Kiedy nie mogła już rodzić przywiązano ją, wrzynającym się w jej szyję, łańcuchem do drzewa w lesie. Przestała być produktywna to trzeba było się jej pozbyć. No, ale tak to już jest, jest popyt to jest i podaż.

 


- Ale o czym ty mówisz? - zapytałem Tofika
- O czym? Popatrz przed siebie - gniewnym głosem odpowiedział Tofik. - Misiek, Lucky, Perełka, Szarik, mogę tak wymieniać do rana. Chcesz podchodzić do każdego? O każdym mam ci opowiadać? Pomyśl trochę, te wszystkie psy łączy jedna wspólna cecha. Nie zauważyłeś napisu nad wejściem?
Przez moją głowę przebiegało tysiące myśli. Misiek, wigilia, Prima, dogoterapia, rękawiczki, szalik, krawat, Lucky. Czyżby to... ? Sama myśl o tym, co zaraz usłyszę przyprawiła mnie o drżenie.
- Widzę że zaczynasz rozumieć. - z satysfakcją w głosie odezwał się Tofik - Tak, te wszystkie psy tutaj okazały się nietrafionymi świątecznymi prezentami. Jesteś przecież w magazynie niechcianych prezentów. Każdy z tych psów rok, dwa, trzy, cztery lata temu był włochatą kulką zawiniętą we wstążkę i położoną pod choinką. Popatrz na to i uświadom sobie ilu jest na tym świecie ludzi, którzy traktują żywe stworzenia tak samo, jak rękawiczki czy szaliki. Dla których wyrzucenie niechcianych skarpetek jest równie łatwe, jak przywiązanie psa do drzewa, czy też wyrzucenie go z samochodu. Popatrz ilu jest na świecie ludzi, którym wydaje się, że nie ma nic weselszego niż słodki szczeniak dla dziecka. Pies nie jest dla dzieci, pies potrzebuje swojego pana i musi nim być dorosła osoba. Pies nie może być kaprysem, decyzja o tym, że znajdzie się w domu musi być świadoma i podjęta przez wszystkich członków rodziny. Pies to najgłupsza niespodzianka jaką można wymyślić. Dzieciom zaś, co najwyżej, można kupić pluszowego pieska, który nie będzie cierpiał, gdy się znudzi i zostanie ciśnięty w kąt. Co rok do tego magazynu trafia mnóstwo psów, które okazały się niepotrzebne. Czy ktokolwiek kupując psa jako prezent zastanawia się nad tym, że zwierzę też czuje ból, smutek, cierpienie? Zwierzę nie jest rzeczą, nie zapominajcie o tym. Pies nigdy nie powinien być prezentem. No chyba, że jest pluszowy ... uszowy ... szowy ... owy ...

 


Otworzyłem oczy. W kącie pokoju jaśniała duża piękna choinka. Z kuchni dochodziły cudowne zapachy. Obok fotela, na którym się zdrzemnąłem leżała otwarta ?Opowieść wigilijna". Popatrzyłem na Tofika, chrapiącego spokojnie na legowisku. "Uff, to tylko sen" pomyślałem uradowany. Tofik w tym samym momencie podniósł głowę i popatrzył na mnie długo i wymownie. Albo mi się wydawało, albo mrugnął do mnie okiem...

 

Wstałem z fotela, włączyłem komputer i zacząłem pisać ... "Był piękny, mroźny wieczór ..."

 

Tomasz Piecha
Fundacja Pomocy Labradorom PRIMA

 

 

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (246)

  • kasiakelo

    0

    Opowiadanie jest świetne! Prawie się poryczałam :< Że też są na świecie tacy ludzie! Ja mam jednego psa - Misio i nie wyobrażam sobie życia bez niego! :) Ja nie rozumiem jak można tak traktować zwierzęta... :( To bardzo smutne co ludzie z nimi robią :[

  • natta

    Oceniono 4 razy 2

    Rasa ludzka jest pochrzaniona!Jak do jasnej można tak robić?!!A jak by ci ludzie zamienili się rolami,i byliby tymi psami,to co, miłoby im było?!Hę?!!Ja mam psa i dwa koty,wszystkie były rozkosznymi kuleczkami,ale póżniej dorosły i nie są takie małe!Ale według mnie i tak są przepiękne i rozkoszne,Tolo(pies)nie jest(i nie był) zbytnio grzeczny,ale to normalne,bo go nie tresowaliśmy:(

  • ja_

    Oceniono 4 razy 2

    piękne opowiadanie,ale niestety taka jest rzeczywistość,ja mam 2 psy,w mojej okolicy często chodzą jakieś opuszczone psy,przykre ale prawdziwe ludzie porzucają jej bez żadnych wyrzutów sumienia

  • vanell.

    Oceniono 6 razy 4

    Piękne opowiadanie.. strasznie się wzruszyłam je czytając. Ale najgorsze jest to, że to całkowita prawda. Jak ludzie mogą tak traktować psy? Bezbronne, potulne zwierzęta.. Nikt nie powinien zapominać, że one też mają uczucia. Ludzie są kompletnie nieczuli, traktują psy jak zabawki.. takie przejściowe prezenty dla swoich pociech, a jak z biegiem czasu taki piesek urośnie i stanie się bardziej wymagający to co zrobić? Najlepiej go oddać albo porzucić. Niektórzy ludzie są naprawdę nieodpowiedzialni i nie liczą się z uczuciami zwierząt.. Ale na szczęście istnieje także wiele wspaniałych ludzi.

  • lena2511

    Oceniono 3 razy 1

    Piękne opowiadanie lub.. prawda:( Sama chciałabym mieć psa. Nawet rodzice się zgodzili kiedy dobrze opiekowałam się psem przyjaciół rodziców (oni musieli wyjechać na tydzień), ale właśnie.. gdy pies był u nas mamę złapała alergia na sierść.. i nie mogę mieć psa ;(

  • kasiulaa582

    Oceniono 6 razy 4

    robię w swojej szkole zbiórkę na rzecz zwięrząt ze schronisk na zimę. Pomyślcie o tym samym. Wystarczy rozgłosic sprawę i miec dobre chęci.

  • kasiulaa582

    Oceniono 5 razy 3

    Prawie się popłakałam...to takie wzruszające.. i takie mądre..;(

  • mrs.benzedrine

    Oceniono 4 razy 2

    To straszne! Popłakałam się normalnie, jak zwykle gdy czytam takie rzeczy. Jak można tak potraktować żywe stworzenie?? Chyba nigdy tego nie zrozumiem. Jak ktoś chce mieć kulkę cały czas, to niech kupi chow-chowa, jak ja

  • green_lejdi13

    Oceniono 3 razy 1

    Ja mam psa od kilku lat, a decyzje o jego wzięciu postanowiliśmy całą rodziną. Jest co prawda w budzie na dworze, ale ma wybieg na kilka metrów kwadratowyc wypuszch i jest wypuszczany kilka razy dziennie. Ma zawsz wode i jedzenie. Obok mnie jest pies, który ma tylko małą klitkę i nigdy od paru ładnych lat nie był wypuszczany z niej. Nie pojmuje tego jak można tak kaleczyć psy! One też mają uczucia i one też cierpią! To opowiadanie dobrze o tym mówi!

  • julianka101

    Oceniono 4 razy 2

    Ja wzięłam swojego psa za schroniska 5 lat temu. Też ma na imię Tofik i bardzo go kocham:)

  • aleksandraa93

    Oceniono 5 razy 3

    Czytając to łzy same pchały mi się do oczu...
    Nie mogę pojąć tego, że ludzie (istoty rozumne..??) mają w sobie tyle zła. Ja uważam psy za najlepsze istoty na świecie. To im mogę zaufać, mogę się zwierzyć i wiem, nikomu się nie wygadają...
    Mam propozycję :) Niech wszyscy napiszą na swoich blogach, stronach itp coś podobnego do tego artykułu... Niech wszyscy zrozumieją, że psy to nie zabawki tylko żywe istoty !!!!

  • fashionpassion

    Oceniono 5 razy 3

    ludzie którzy robią coś takiego nei powinni nazywać się ludźmi tylko potworami .
    ja mam 2 psy i kota , kocham ja nad życie ;-*
    nigdy bym ich nei pożuciła , poprzedni pies miał 15 lat i niestsety 2 lata temu odszedł ;c ale kocham go cały czas .
    ciesze się czytając komentarze , gdyz widze że jest tyle wspaniałych ludzi ;*

  • ashley1998

    Oceniono 11 razy 9

    Niedawno wzięłam 10-cio letnią suczkę z Oświęcimia.Z tamtąd miałam też poprzedniego pieska!!!(a co do opowieści)Bardzo smutna historia!!!Nie wiem jak tak można robić!

  • paramore.21

    Oceniono 11 razy 9

    Około 5-6 lat temu wzięliśmy bernardynkę z takiej okropnej hodowli. Na początku się wszystkich bała, ale później okazała się cudownym psem. Potem wzięliśmy drugiego psa, pekińczyka, traktowała go jak własnego szczeniaka ;) Niestety w tym roku odeszła.. W dniu dzisiejszym mam 2 psy : Maxa i Tofika. Kocham je najbardziej na świecie. W życiu nawet nie zbiłabym psa, a co dopiero przywiązała do drzewa..

  • zuzik97

    Oceniono 9 razy 7

    Ohh jak mozna tak traktowac swoje zwierzeta??? Ja bede miala swojego psa dopóki nie umrze!!!!!!!

  • usiolo

    Oceniono 6 razy 6

    ja mam psa od 15 lat i go kocham najmocniej na świecie

  • kate.

    Oceniono 11 razy 11

    kocham te małe stworzonka, nie wiem jak można je tak okropnie traktować, to chore.Zaraz skopie tym ludziom tyłek.. ;/ Sorki za brak interpunkcji , ale się wzruszyłam...;/

  • pimpusia

    Oceniono 11 razy 11

    to straszne.... psy tez maja uczucia wlasnie! mysmy dostali psa pod choinke ale jest ciagle z nami juz 9 lat! :**

  • izah123

    Oceniono 6 razy 6

    wiecie oczywiscie ze piesek przez całe swoje zycie jest jak dziecko, bo ma rozum 2-letniego dziecka bezprzerwy u mnie w domu mówi sie do mojego małego nikusia "moje kochane dzieci" "robaczku ; )" "on jest identyczny jak dziecko poprostu jak dziecko" i nietylko ja tak mowie tylko nawet mój tata chociaz ze czasami niepotrafi sie opanowac zeby mnie nieskrzyczec a to jego napiecie odrazu rozładowuje mój kochany piesek tymi swoimi oczętami "czy te oczka mogą kłamać?" wogóle psy niewiedza co to KŁAMSTWO w porównianiu do człowieka

  • izah123

    Oceniono 6 razy 6

    az sie 3 razy popłakałam strasznie jak to czytałam a njabardziej przy tej suni tolce i miśku ;((((((((((((((((((((((((((((((((( jak mozna tak postępowac ci oczywsicie zmysleni ludzie sa gorsi niz mozna było sądzic jest strasznie niedobrze z tego powodu pies bardzo przywiązuje sie do człowieka i NIEWOLNO O TYM ZAPOMINAC. PIES JEST NAJ NAJ NAJLEPSZYM PRZYJACIELEM CZŁOWIEKA I TAK ZAWSZE BYŁO I JEST I OCZYWISCIE BEDZIE. psy to kochane zwierzeta ktore wymagaja oczywiscie opieki i poczucia bezpieczenstwa a juz najbardzej musza czuc ze są tolerowane i kochane:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

  • ania_kocha_hmmm

    Oceniono 10 razy 10

    ;( A ja mam kota, ze schroniska, po wypadku z krótszą nogą... ;) i jest skoooodki! xD

  • h2osyrenki

    Oceniono 7 razy 7

    jezu!
    ale ja nie mogę czemu ludzie są tak bezmyślni i nienormalni zwierzęta też mają uczucia!!:-((((

  • ais

    Oceniono 6 razy 6

    Polecam adopcje królików - prowadzi je Stowarzyszenie Pomocy Królikom.

  • patrysiaxd5

    Oceniono 8 razy 8

    Jak można zrobić coś takiego...Ludzie są bezmyślni ja mam psa i nigdy bym z nim tak nie postąpiła

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX