KOTEK: Jakie to uczucie grać w „Jestem numerem cztery”?
DIANNA: To wspaniała zabawa i zupełnie nowe doświadczenie. Kiedy widziałam zwiastun filmu po raz pierwszy, było to bardzo ciekawe przeżycie, bo mogłam zobaczyć, jak film nabiera życia poprzez dodanie efektów specjalnych, których w nim jeszcze nie było, kiedy nagrywaliśmy swoje sceny.
K: Zarówno w „Glee” jak i w tym filmie dużo czasu spędziłaś na planie w szkole. Jak porównasz te dwa doświadczenia?
D: Bardzo się cieszę, że to pytanie padło, bo oba te plany to tak naprawdę zupełnie inne światy. W „Glee” wcielamy się w mocne postaci, które nadają serialowi charakteru, a w „Jestem numer cztery” nacisk położono raczej na pokazanie osamotnienia i odizolowania samotnej dziewczyny i chłopaka w małomiasteczkowej społeczności. Dzięki temu wszystko nabiera znacznie bardziej intymnego klimatu. Moja bohaterka - Sarah - jest bardzo dojrzała emocjonalnie jak na swoje lata. Dokładnie poznała już akwarium, w którym spędziła swoje młodzieńcze lata i teraz chciałaby zobaczyć, co się znajduje poza jego ścianami. Ta potrzeba jest bardzo silna, tym bardziej, że Sarah to prawdziwa artystka. Kiedy poznaje Johna [Alex Pettyfer], odnajduje w nim bratnią duszę, która dzieli to samo pragnienie. Oboje potrafią się doskonale i bardzo szybko zrozumieć, dzięki czemu błyskawicznie padają wszystkie bariery między nimi i zaczyna się wspólna, wspaniała przygoda. Oba te projekty to jak dzień i noc, bardzo często dosłownie! W „Jestem numerem cztery” większość wydarzeń ma miejsce w nocy, zaś „Glee” to przede wszystkim dzień. Uważam, że to wspaniałe móc pojawić się w tych dwóch zupełnie odmiennych światach.
K: Co było dla Ciebie największym wyzwaniem w trakcie realizacji filmu?
D: Tym, co wydawało mi się największym wyzwaniem, a co wręcz pokochałam, kiedy dotarliśmy mniej więcej do połowy filmu, było kręcenie większości scen w nocy. Na początku myślałam, że to będzie coś niezwykle interesującego i nowego, ponieważ kładziesz się spać koło piątej lub szóstej rano, śpisz mniej więcej do pierwszej lub drugiej, a na plan wracasz o piątej czy szóstej wieczorem. I faktycznie okazało się to powiewem świeżości, dzięki czemu polubiłam taki tryb pracy. Jednak początkowo ten tryb tak bardzo różnił się mojego typowego rozkładu dnia, że trudno było mi się przystosować.
K: Czy musiałaś brać udział w wielu kaskaderskich numerach?
D: Nie miałam ku temu zbyt wielu okazji. Raz spadłam z dachu i trochę pobiegałam. Ale fantastycznie było oglądać popisy innych i zobaczyć, do czego są zdolni. Ciekawie też było oglądać wszystkie akrobacje z użyciem linek zabezpieczających, a później obejrzeć film, gdzie żadne zabezpieczenia nie były już widoczne. Szczególnie podobała mi się ta scena, kiedy Alex skacze z klifu. Jest świetna!
K: Czy podobnie jak Twoja bohaterka - Sarah - byłaś outsiderką w szkolnych czasach?
D: Tak. W moje szkole było sporo skomplikowanej młodzieży, a ja sama często nie wiedziałam, czego tak naprawdę chciałam. Byłam w klasie o rozszerzonym programie, więc nauka była dla mnie bardzo ważna. Lubiłam dostawać dobre oceny i lubiłam się uczyć. Byłam członkiem samorządu. Interesuję się fotografią, a więc mam kilka cech wspólnych z Sarah. Lubiłam też poznawać różne osoby z mojej szkoły i mogę powiedzieć, że byłam lubiana, chociaż nie należałam do tzw. „fajnych” dzieciaków. To pewnie dlatego, że byłam kujonem i nadal tak się czuję! Wystarczy ze mną spędzić trochę czasu, żeby zrozumieć, co mam namyśli. Wydaje mi się, że czasami w parze z „popularnością” idzie arogancja lub ignorancja i trudność w rozumieniu innych ludzi. Myślę też, że czasami te tzw. „fajne dzieciaki” czują się bardzo niepewnie, ale nie chcą, aby inni dostrzegli ich słabość.
K: Jak udało Ci się pogodzić pracę na planie „Glee” z tym filmem?
D: Obie ekipy filmowe były w tym względzie bardzo wyrozumiałe. Zazwyczaj uczyłam się w trakcie podróży z ekipą „Glee”, a następnie lądowałam na kilka dni w Pittsburghu, gdzie brałam udział w próbach. Później wracałam na serialowe tournee i zaraz po jego zakończeniu pojawiałam się na planie filmowym. Zaraz po zakończeniu zdjęć zaczynałam pracę nad nowym sezonem serialu. Nie miałam więc praktycznie żadnych przerw, ale nie przeszkadzało mi to w niczym, tym bardziej, że grałam tak zupełnie odmienne postacie.
K: kiedy poznałaś Alexa Pettyfera? Podczas castingu?
D: Nie poznaliśmy się podczas castingu. Tak naprawdę poznaliśmy się dopiero na dzień przed naszymi pierwszymi przymiarkami u krawców przygotowujących stroje do filmu. Bardzo dobrze się dogadywaliśmy i zaskoczyło mnie, jak bardzo był podekscytowany grą w tym filmie. Nigdy nie staram się oceniać ludzi po wyglądzie, nie można po prostu spojrzeć na zdjęcie i wydać werdykt. Ale naprawdę bardzo zaskoczyło mnie, jak wielką dbałością o szczegóły i wnikliwością wykazał się Alex na planie filmu. W filmie Alex prezentuje się świetnie, co doskonale pokazuje jego ciężką pracę, którą włożył w ten projekt.
K: Czy jest jakaś rola, którą bardzo chciałabyś zagrać?
D: Cokolwiek w klimatach fantasy. Bardzo chciałabym zagrać w filmie pokroju „Władca pierścieni” albo jakiejś produkcji Tima Burtona. Jako dziecko zakochałam się Narnii i książkach o przygodach Hobbitów i to właśnie dzięki tym lekturom polubiłam czytanie i zaczęłam się interesować różnymi historiami oraz aktorstwem. Dlatego rola w filmach o podobnej tematyce to coś, o czym marzę.
K: Jakiej muzyki słuchasz?
D: Przeróżnej, głownie dzięki mojemu ojcu, który był ogromnym fanem muzyki. Mój pierwszy koncert w życiu to The Who, a uwielbiałam także The Rolling Stones, Beatlesów i Zeppelin. To były moje klimaty. Tańczyłam też w balecie, więc słuchałam także muzyki klasycznej. Teraz lubię słuchać ciekawych zespołów, które podbiły serca ludzi, takich jak choćby Radiohead, Grizzly Bear i wszystkich tych kapel z nurtu indie. Fajną rzeczą w podróżowaniu jest to, że praktycznie wszędzie możesz trafić na jakiś zespół indie, na przykład w Paryżu czy gdziekolwiek indziej. Teraz to takie proste, szczególnie dzięki rozpowszechnionemu netowi. Wystarczy tylko zapytać, kto czego słucha.
Dianna Agron jest najbardziej znana z roli Quinn z serialowego hitu „Glee”, który niedawno został uhonorowany Złotym Globem® oraz nagrodą Emmy®. Dianna pojawiła się także ostatnio w filmie „The Romantics” u boku Katie Holmes, Anny Paquin oraz Josha Duhamela. W przeszłości można ją także było zobaczyć w takich produkcjach jak „Wzór”, „Shark”, „Krok od domu” oraz „CSI: NY”. Występowała także kilkakrotnie w bardzo pozytywnie ocenionym przez krytyków serialu „Weronica Mars”, wcieliła się w rolę Debbie Marshall w serialu science-fiction „Herosi” oraz pojawiła się w „It's a Mall World” - serii krótkometrażowych filmów wyreżyserowanych przez Milo Ventimiglia.
Lubicie tę Diannę? To fajna aktorka?
Podyskutuj o filmie "Jestem Numerem Cztery" na forum!